piątek, 21 października 2011

"Królotwórca, królobójca: Nieświadomy mag" - Karen Miller

”Nieświadomy mag” to pozycja, która z góry budziła u mnie uprzedzenie. I choć Galeria Książki już nieraz pokazywała nam, że przeciętna grafika okładki nie oznacza słabości treści, coś w tym dziele nie dawało mi zapewnienia, że będzie ono niebanalne. Fabuła książki nudna, zwykła, jakich wiele. Cóż, ostatnim razem miałam wiele okazji do przekonania się, że moje przeczucia często się nie imają co do książek, co i tak nie przeszkodziło mi przy skreśleniu tej pozycji już w momencie czytania prologu. Dobrze, że prolog, nie różniący się od innych dzieł fantasy,był jedynie niefortunnym rozpoczęciem wspaniałej przygody, bo naprawdę nie wiem, co bym robiła, przez ponad pięćset stron bitego tekstu, gdyby było inaczej. Na szczęście, po nie dość idealnym, ale dobrym ”Darze”, dzieło Karen Miller okazało się spełnieniem marzeń dla wielbiciela tego rodzaju twórczości, czyli osoby takiej jak ja. 

Królestwo Lur, jak i wszystko wokół niego dzieli się na dwie kategorie. Doranów i Olków .Doranie uciekając przed potężnym czarnoksiężnikiem zwanym Organem przybyli na ziemię Olków gdzie zagospodarowali się na zawsze. W zamian za pomoc przy opanowywaniu humorów pogody Olkowie postanowili przyjąć prawo i wierzenia Doranów. Było to jednak dawno, dawno temu i teraz nawet sami Olkowie zapomnieli, że kiedyś posługiwali się swoją magią. Wiedzę o tych rzeczach zachowało niewielu. Tajemnicza grupa nazywała siebie Kręgiem, czekała na wybawcę. Człowiek z przepowiedni, mag o niesamowitych umiejętnościach uratuje ich od Dni Sądu i wskaże nową drogę, przywróci dawno utracone dziedzictwo. 

Asherjest siódmym, najmłodszym synem rybaka. Chłopak w swoim życiu nie otrzymał od losu wielu okazji do radości. Jako najmłodsze dziecko otrzymywał zawsze wszystkiego najmniej. Najmniej zapłaty za pracę, którą wykonywał u ojca, najmniej swojego miejsca w domu, najmniej przyjaźni ze strony sześciu braci,najmniej spadku po śmierci ostatniego z rodziców, za to najwięcej ich miłości. Młodzieniec jako dziecko często chorował, częściej, niż reszta rodziny, więc miłość i troska rodziców, obróciła się w przeciwieństwo, w oczach jego rodzeństwa. Asher wiedząc, że nie ma co liczyć na lepszą przyszłość w miejscu swoich narodzin, postanawia wyruszyć do królestwa Lur, aby znaleźć tam pracę.Jego plan jest prosty. Rok pracy, jakiejkolwiek i powrót do domu z zarobkami, aby ułożyć sobie dalsze życie i zaopiekować się starym ojcem. Reszta braci niech sama sobie daję radę. Niestety, to co na ogół wydaje się proste, wcale takie nie jest. Chłopak szybko zdaje sobie sprawę, że znalezienie pracodawcy,nie jest takie proste, jak sądził. Kiedy płomyk nadziei zaczyna przygasać na drodze syna rybaka staje królewski potomek. Od momentu spotkania tych dwoje,różniących się od siebie młodzieńców, życie Ashera zmienia się natychmiastowo.Wspaniała przyszłość niesie w sobie wiele dobrego, ale również i niespodziankę,wraz z niesamowitym niebezpieczeństwem. Nadchodzą sądne dni dla królestwa Luroraz jego poddanych i tylko jedna osoba będzie mogła zadecydować o dalszych losach Doranów i Olków . 


Tak jak wspominałam wcześniej. Prolog książki nie jest zbytnio zachęcający do dalszego jej czytania. Na pierwszy ogień została nam rzucona scena, w której to główny bohater przedstawia nam swoją nędzną dole. Potem autorka postanowiła pokazać swoim odbiorcą, że syn rybaka ma marzenia i plan, który zaczyna realizować właśnie w momencie, kiedy my go poznajemy. Normą i zwyczajem jest,że biedny chłopina, syn drwala, szewca, kowala rusza na łono wielkiej przygody.Od tego zaczyna się niemalże każda książka i tylko dalsze dzieje głównego bohatera stanowią o tym, czy w oczach czytelników dzieło będzie uznawane za beznadziejne, czy besceler. Tym razem w ruch poszedł los syna rybaka, jednak ten sam, już tysięczny raz powtarzany schemat początku, nie powinien odstraszać od kontynuowania książki. 

Asherjest postacią kompletnie oryginalną. Może nie z powodu pochodzenia, bo bieda jest już od dawana oklepana, jednak na pewno z charakteru. Chłopak jest niesamowicie prostolinijny i mówi to, co ślina na język mu naniesie.Dostrzeganie u ludzi ich najgorszych wad, a jednocześnie oglądanie świata w czarno-białych kolorach czasami może sprawić kłopoty, jednak w tym wszystkim syn rybaka ma więcej szczęścia, niż mógłby mieć ktokolwiek. Szczerość i bezpośredniość tej postaci powoduje, że w książce Karen Miller nie brakuje przezabawnych sytuacji, a na pewno już dialogów. W świecie ”Królotwórcy, królobójcy” gdzie najważniejsze jest moc, ktoś taki jak Asher nie może wiele osiągnąć, a jednak. Syn rybaka, który zostaje najlepszym przyjacielem i jednocześnie doradcą księcia, jest dla niego nieocenionym druhem,szczególnie, że sam książę do magii nie jest zdolny. 

Karen Miller uwielbia zaskakiwać, co widzimy przez całą jej książkę. Swoje postaci autorka umieszcza w różnych sytuacjach i nigdy nie wiadomo, jaki historia przyodzieje pęd. W losach księcia Gara, który dla swojego społeczeństwa robi za wyrzutka, jest wiele przykrości. Sama postać jest bardzo szlachetna i zawsze postępuje uczciwie, jednak świat i ludzie wokół niego tacy nie są. Można nawet powiedzieć, że losy królewskiego syna są zupełnie odwrotne, niż najmłodszego potomna rybaka. Książę Gar nie jest postacią pierwszoplanową, jednak bliższą głównemu bohaterowi, niż kto inny. Taką samą rolę pełnią Matt i Dathnne. Para tajemniczych Olków jest na początku nieco irytująca, jednak po dłuższym czasie można ich polubić. Wszystkie sprzeczne uczucia powoduje fakt, że na początku ich, jak i samego najlepszego przyjaciela Ashera trudno jest rozgryźć. Często zanim wczytamy się dobrze w książkę, nie wiemy, po której stronie stoi dana postać, a to jest bardzo dużą zaletą tego tytułu. 

Nie przepadam za książkami, które na pierwszy rzut oka mówią nam wszystko o danych postaciach, więc taki obrót sprawy bardzo mi pasował. Jednak również nie przepadam za momentami, kiedy twórca treści każe nam zbyt długo czekać na rozwikłanie zagadki, a tego w ”Nieświadomym magu” jest naprawdę wiele. Przez całą książkę odkrywamy, na jakim, kompletnych zasadach działa świat królestwa Lur. Jego prawo w zasadzie jest proste. Użyj magii nie przeznaczonej dla ciebie, a zginiesz – to główny punkt prawa, którym kierują się Doranie To stopniowe odkrywanie nieco mi przeszkadzało, ale kiedy już otrzymałam większość informacji i do odkrycia została jedynie sama treść Przepowiedni, przestało mi to przeszkadzać. 

No właśnie. Jeżeli chodzi o przepowiedziane losu świata, to zazwyczaj jest tak, że główny bohater dowiaduje się tego, co go czeka już na początku powieści lub podczas jednej czwartej książki. W ”Królotwórcy, królobójcy” jest na odwrót. Z czasem przekonamy się, że nawet mając za sobą większość książki, nie znamy kompletnej treści Przepowiedni. Nie wiemy, jaki los czeka Ashera, możemy tylko się domyślać. 

Rozpoczynając od banalnej okładki książki, kontynuując na świeżym, dobrym pomyśle i oryginalnej treści, Karen Miller udało się osiągnąć coś nowego. Zjawiska dopracowanego dzieła z brakiem wystawiania wszystkich faktów na otwartej dłoni, nie było od dana. Rzadko zdarza się, aby twórcy pierwszego fantastycznego dzieła udało się pokazać coś oryginalnego. Niektórzy pewnie zarzucą ”Nieświadomemu magowi” brak oryginalności w niektórych wątkach, bo już zauważyłam i takie opinie, jednak określając całokształt, nie osobne kawałki,książka jest bardzo oryginalna. 

Styl twórczyni, który zagorzali fani „Gwiezdnych wojen” mieli już okazję zobaczyć w jednej z książek tej wielkiej sagi, jest bardzo ciekawy, a jednocześnie lekki. Karen Miller podobnie jak Alison Croggon skupia się na długich opisach, jednak zazwyczaj dotyczą one niesamowitego otoczenia, nie każdego metra kwadratowego pomieszczenia, czy środowiska świata. W przeciwieństwie do twórczyni „Daru”pisarka w swoim tytule umieściła znacznie więcej dialogów, humoru, aktów przyjaźni.Czytając ”Nieświadomego maga” po prostu nigdy nie możemy być pewnymi, na jak i to cudowny pomysł wpadnie autorka i co zrobi z swoimi bohaterami. Nawet, kiedy jest cień szansy na lepsze jutro, gdzie normalny twórca zlitowałby się i zmienił bieg zdarzeń na pozytywny, ta pani pnie się dalej z określonym z góry zamiarem. 

Wiem,że nie wszyscy przepadają za ”Gwiezdnymi wojnami” i wielu może odstraszać fakt, że pisarka wstawiła swoje trzy grosze w tworzeniu książkowego świata. Zagorzali przeciwnicy serii mogą być jednak spokojni, ta książka nie ma z nią nic wspólnego, a autorka jest doskonałą twórczynią w każdym świecie i w każdej postaci. „Nieświadomy mag” jest kompletnym kanonem jeżeli chodzi o swój gatunek.   

 Dziękuję wydawnictwu Galeria Książki za egzemplarz recenzencki.