niedziela, 26 maja 2013

"Młody samuraj: Droga smoka" - Chris Bradford

"Młody samuraj: Droga smoka" - Chrisa Bradforda przez cały czas trzyma poziom, czego niestety nie można powiedzieć o zwieńczeniu tomu, które zostaje bez wyrazu. Gołym okiem widać, że autor kończył swoje dzieło z zamiarem napisania dalszego ciągu. 

Pisarz wielu publicystyk o branży muzycznej oraz powieści dla młodzieży, zawodowy kompozytor muzyczny, posiadacz czarnego pasa w sztukach walki z dwudziestoletnim doświadczeniem. Chris Bradford napisał  i wydał już piętnaście książek, jednak w naszym kraju nad Wisłą znany jest jedynie z jednej serii - przygodach o młodym samuraju. Ten człowiek o wielu twarzach oraz zainteresowaniach o swojej twórczości mówi tak: Piszę rodzaj książek, które chcę przeczytać - książki wypełnione nieustającymi działaniami, wiarygodnymi postaciami i fabułą. 

Nastały niespokojne czasy. Pogłoski o wojnie pojawiają się i ustępują, aby w końcu wrócić zwiastując najgorsze obawy Japończyków. Wojna nie ominie tego kraju. Każdy samuraj musi się opowiedzieć po którejś ze stron. Przywilej, jakim jest wybór, może ominąć Jacka Fletchera.
  
Jednakże zanim uczniowie Niten Ichi Ryú poznają zgiełk toczonej walki i kakofonię zderzających się mieczy, których każdy cios jest śmiertelny, muszą zmierzyć się z codziennością. Jack, Akiko i Yamato poznają przerażającą prawdę o Smoczym Oku. To jednak nie jest jedyna niespodzianka, która na nich czeka. Młodzi samuraje nie dość, że muszą sprostać oczekiwaniom swoich sensei, to na dodatek oczekuje się od nich, że podołają wyzwaniu jakim jest pogodzenie się ze śmiercią oraz zadaniem jej.

Przygody przeżyte i przyjaźnie zawarte przez Jacka Fletchera scaliły go z Japonią. W zaistniałej sytuacji, która ma miejsce w kraju, najlepiej by było dla niego, gdyby jak najszybciej powrócił do domu. Niestety, adopcja przez Masamato zobowiązuje go do wierności, a każdy dzień spędzony na obcej ziemi rodzi nowe wątpliwości względem jej opuszczenia. Takim samym uwielbieniem nie może pochwalić się rodzony syn samuraja. Yamato zaakceptował Jacka jako swojego przybranego brata, jednak brak docenienia w oczach ojca nadal mu doskwiera. Akiko w dalszym ciągu odsuwa się od przyjaciół. Dziewczyna stara się spędzać jak najwięcej czasu z Takuanem, konkurentem Jacka. Nowy uczeń nie wprawia w podziw jedynie jej. Każdy jest onieśmielony jego umiejętnościami poetyckimi oraz szermierczymi. Kiku i Saburo odkrywają w sobie wspólne zamiłowanie do haiku oraz odnajdują  odwagę, która motywuje ich do poświęceń. Najwięcej dzielności ma jednak najmniejszy z uczniów Niten Ichi Ryú. Yori, który nie dysponuje imponującym wzrostem, umiejętnościami szermierczymi, ani zręcznością, posiada za to niezłamanego ducha, który w czasie największej próby daje o sobie znać. Nadciągające czasy nie powodują jednak rozkwitu życzliwości u wszystkich. Mimo szczerych przeprosin Jack nie potrafi odzyskać szacunku w oczach Emi i jej ojca. Nic nie zapowiada też zmian w zachowaniu Kazukiego. Parający nienawiścią do cudzoziemców samuraj okazuje się być jeszcze bardziej zdradliwy niż wcześniej. Nie inaczej jest z Smoczym Okiem. Ninja, mimo że zdobył to czego chciał, nie poprzestaje być zagrożeniem dla Jacka, a nawet całej Japonii. Na horyzoncie pojawił się tekże nowy wróg, Ojciec Bobadillo. Jezuita jest wyjątkowo niebezpieczny, bo nie dość, że nikczemny i podły to jeszcze znajduje się bardzo blisko przyszłego władcy. 

Jest rok 1613. W Japonii trwa okres Edo. Mieszkańcy tego państwa prowadzą handel z Azją, Portugalią, Hiszpanią, Holandią oraz Anglią. Niestety, rywalizujących o wpływy Portugalczycy i Hiszpanie, ingerencja w życie Japończyków, próby nawrócenia ich na chrześcijaństwo, powodują że Japonia postanawia zamknąć swoje granice dla cudzoziemców. Wśród narodu tego cesarstwa rodzi się podział między ludzi wyznających starą wiarę oraz tych nawróconych. Wojna domowa, która ogarnia kraj, powoduje  ubożenie społeczeństwa oraz śmierć wielu ludzi. 

"Młody samuraj: Droga smoka" to w połowie coś innego, niż to z czym zapoznał nas Chris Bradford w dwóch poprzednich częściach serii. Powieść rozpoczyna się inaczej niż dotychczas, potem wraca na swój stały tor, jednak w pewnym momencie przyspiesza aby zakończyć się tam gdzie się rozpoczęła. Tym razem głównym zamiarem autora była inscenizacja poświęcenia. Cześć tego wątku została poruszona już wcześniej, jednak nie w takim stopniu jak ma to miejsce docześnie. Smutek i przygnębienie, to dwa odczucia, które towarzyszą podczas czytania ostatnich rozdziałów opowieści. W skutek nich czytelnik, być może po raz pierwszy od początkowego tomu, zdaje sobie sprawę z panujących w tamtych czasach realiach. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że aranżacja autora w ofiarność postaci powoduje w fabule pewne zamieszanie, a ostatecznie pozostawia dzieło niekompatybilne. A wszystko dlatego, że w poprzednich częściach bohaterom zawsze udawało się wymigać od śmierci, kiedy teraz twórca dziesiątkuje ich szeregi, powołując prawdziwy pogrom, nie mają tyle szczęścia. Oczywiście wszystko zostaje omówione z pewną delikatnością, charakterystyczną dla książek tego przedziału wiekowego. Nie zmienia to jednak faktu, że nie tego entuzjaści sekwencji się spodziewali. Zabijając, wypędzając lub przyłączając poszczególne postaci do linii wroga, Chris Bradford pokazał, że zamyka pewien rozdział swojego dorobku, aby kontynuować go zupełnie w innym kierunku, jednak z dawnym śmiałkiem  jako postacią docelową. 

"Młody samuraj: Droga smoka" - Chrisa Bradforda to ostatnia część ze wszystkich dotychczas wydanych, która wygląda jak poprzednie. Następne części nie zaszczycą swoich nabywców pasującym do szeregu wyglądem.

Trzecia powieść o przygodach młodego samuraja była dla mnie równie ekscytująca co uprzednia, jednak jak napisałam powyżej, nie takiego rozstrzygnięcia się spodziewałam, a sfinalizowanie zupełnie mnie zaskoczyło oraz zawiodło. 

Mimo iż Chris Bradford nie ukończył swojego dzieła tak spektakularnie, jak na to zasłużyło, a nawet postanowił nie zaprzestać jego kontynuacji, seria nadal zasługuje na szczere polecenie. Oczywiście trudno zawyrokować o pomysłowości autora na kolejne tomy, kiedy się jeszcze z nimi nie zapoznało, więc na werdykt rozpoczętego przez autora rejsu przez ocean zwany uznaniem, trzeba jeszcze zaczekać. 

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia oraz portalowi Valkiria za egzemplarz recenzencki.